Tag: 1300s - page 2

Walka z Wiatrakami, czyli wspomnienia z Rozpoczęcia Sezonu 2016

Do Rozpoczęcia Sezonu Classic Cars Łódź jeszcze miesiąc, a tymczasem przygotowałem małe wspomnienie z zeszłorocznego rozpoczęcia. Walka z Wiatrakami 2016 (i nieprzestającym padać deszczem). Zapraszam 🙂

P.S. W garażu cały czas coś się dzieje. Już niedługo relacja. Do zobaczenia 🙂

Podobało się? Podziel się z innymi:

Czas się zatrzymać, czyli remont hamulców w Ładnej

Kiedy silnik był już zrobiony i całkiem sprawnie napędzał Ładną przyszedł czas, żeby się zatrzymać. Fakt faktem, najpierw powinienem zrobić hamulce, dopiero potem silnik. W końcu bezpieczeństwo jest najważniejsze. Ale przecież Ładna hamowała całkiem sprawnie, więc nie spodziewałem się większych problemów z hamulcami. No cóż, dopóty jesteś spokojny dopóki nie zajrzysz jak to naprawdę wygląda. (więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi:

Wiosenne porządki, czyli szykujemy Ładną do sezonu

Ostatni weekend marca. Najgorszy weekend w roku. Czuje się oszukany i okradziony z jednej godziny. Żeby jakoś przetrwać i osłodzić sobie tą niesprawiedliwość postanowiłem zająć się Ładną i przygotować ją do sezonu. Niby cały zeszły rok jeździła bezproblemowo, ale było parę pierdółek, które się za mną wlokły i jakoś nigdy nie było czasu, albo chęci, żeby się nimi zająć.
 
Dzień zapowiadał się obiecująco. Obudziło mnie ładne słońce, napawające optymizmem. Pełen zapału, po ogarnięciu paru innych spraw, wybrałem się do garażu. Niestety w międzyczasie niebo zakryło się chmurami, ale nadal było całkiem przyjemnie. Do zrobienia miałem 3 rzeczy.
 
Po pierwsze już jakiś czas temu zauważyłem, że spod pompy paliwa wycieka olej. Wyciek minimalny, dosłownie pocenie się. Nic pilnego, ale jednak nie mogło tak zostać.  (więcej…)
Podobało się? Podziel się z innymi:

Tor Łódź, czyli jak Ładna objechała konkurencję

Nowy projekt ukaże się już niedługo, a tymczasem krótkie wspominki z naszej przedostatniej zeszłorocznej imprezy.

Jesienią zeszłego roku postanowiliśmy spróbować swoich sił w VI eliminacji Pucharu Polski Pojazdów Zabytkowych organizowanej przez Classic Cars Łódź. Jednym z etapów był przejazd po nowo otwartym Torze Łódź. Mimo naszego braku doświadczenia w rajdach na regularność ta próba okazała się dla nas zwycięska (i tylko ta, ale w tak doborowym towarzystwie to i tak wielki sukces). Poniżej filmik z naszego przejazdu 🙂

Tor Łódź – VI eliminacja PPPZ Retro Prząśniczka 2016 01.10.2016

Do zobaczenia 🙂 Już niedługo.

Podobało się? Podziel się z innymi:

Łada w SPA, czyli mały remont blacharski

To co tutaj opiszę działo się pierwszej zimy i było pierwszym remontem Ładnej, jeszcze przed silnikiem czy czymkolwiek innym.
 
Po pierwszych rajdach uznałem, że mimo iż silnik pracuje na 3 cylindrach, to nadal pracuje. Bańka oleju do bagażnika i przecież można jechać. Wtedy jeszcze nie miałem wizji co z nim dalej. Nie wiedziałem czy go remontować czy szukać drugiego. Myślałem nad wymianą na 1500 albo 1600, bo moc musi być. Chociaż tak naprawdę to ten 1300 ma 68-69KM, czyli niewiele mniej niż nasz polski 125p 1500 (75KM). Czy te parę koni ma aż takie znaczenie?
 
Nie wiedząc co dalej z silnikiem, a jednocześnie mając już w garażu czekające nowe nadkola i progi, postanowiłem, że od tego zacznę. Mechanika, mój konik, nie była żadnym problemem więc mogłem ją zrobić samemu, w każdej chwili, dlatego się nią nie przejmowałem. Na blacharce niestety się nie znam, a wtedy nie miałem nawet spawarki. Dziś wiem, że wiele jeszcze muszę się nauczyć bo moja niedawna próba własnoręcznego zaspawania otworu w podłodze bagażnika była niczym droga przez mękę. Muszę przyznać, że praca blacharza wcale taka prosta nie jest. A może po prostu TIG się do tego nie nadaje i jakbym miał migomat, to by mi lepiej poszło. Nie wiem, nie znam się.
 
Ale wracając do tematu, trzeba było znaleźć blacharza i lakiernika. Szybki wywiad wśród znajomych – zabytkowych zapaleńców – i miałem już lakiernika. Oczywiście nie był to żaden specjalistyczny zakład blacharski, bo wiedząc jakie są koszty zrobienia blacharki w zabytku nie było mnie wtedy na to stać. Dzisiaj zresztą też, bez wcześniejszego wielomiesięcznego karmienia świnki skarbonki. Chociaż sam nie wiem czy nie byłoby lepiej gdybym własnie tak zrobił. Wracając do lakiernika. To musiał być pan Wiesio, co we własnym garażu umie przygotować, pomalować i trochę się zna. No i znalazł się taki pan Wiesio, polecony przez znajomego. W sumie ogarniał temat, widziałem jego wcześniejsze prace i stwierdziłem, że czemu nie.

(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi: