Autor: Michau - page 3

Do góry nogami, czyli stolik do wyrzynarki

Korzystając z wolnych dni, znalazłem czas na realizację projektu, który chodził mi po głowie już od pewnego czasu. Pracując nad pierwszymi projektami wymagającymi użycia wyrzynarki szybko poczułem, że często wygodniej byłoby manipulować wycinanym elementem niż całą maszyną. Szczególnie w przypadku małych elementów. Stąd właśnie od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł zrobienia stolika do którego można ową wyrzynarkę przymocować do góry nogami tak aby z blatu wystawało samo ostrze.

(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi:

Wygodne szlifowanie, czyli stolik do szlifierki

Dawno nie pisałem nic nowego, głównie z powodu braku czasu. Wolne chwile, które znalazłem wolałem wykorzystać (póki ciepło) na ostatnie w sezonie wycieczki Tenerą, a kiedy pogoda przestała sprzyjać wolałem zamknąć się w garażu i coś podziałać, dlatego brakowało czasu, żeby to potem opisać. Postaram się nadrobić. Pracowałem głównie nad szafką, którą opiszę w jednym z następnych wpisów, ale pojawiły się też różne mniejsze, często tylko próbne, projekty. Tym razem projekt szybki, krótki i w sumie bardzo prosty i spontaniczny. Powstał w trakcie świątecznych porządków w garażu.

(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi:

Pogoń za Żubrem, czyli Retro Prząśniczka 2017 z Classic Cars Łódź

Zakończenie sezonu z Classic Cars Łódź w tym roku odbyło się w ostatni weekend września. Sobotni poranek powitał nas rześkim chłodem, ale również pięknym słońcem, które z minuty na minutę podnosiło temperaturę. Jak zawsze pierwszy dzień rajdu rozpoczęliśmy w Garażu Klasyków. Odbiór pakietów startowych, kanapek, pączków i pyszna kawa umilały oczekiwanie na odprawę.

Ze względu na patronat Classicauto i Automobilisty na starcie pojawiły się załogi nie tylko z Łodzi i okolic, ale z całego kraju. W sumie na starcie stanęło ok. 50 załóg, a wśród samochodów można było spotkać zarówno Citroena C4 z 1932 roku jak i Poloneza z 1992r. Na starcie spotkały się Trabanty, Fiaty 600, Wołgi, Łady, Polskie Fiaty 125p, Skoda Spartak, Cadillac DeVille, Ferrari, Ford Capri, Mercedesy, Volvo P1800S czy też 240 i wiele innych. Jednym słowem przekrój zarówno rocznikowy jak i modelowy był szeroki.

(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi:

Lepsze wrogiem dobrego, czyli przeróbka układu hamulcowego w Tenerze

Jak już zapewne wiecie w garażu ostatnio zadomowiła się Yamaha XTZ 750 Super Tenere moja nowa towarzyszka podróży. I chociaż jest w świetnym stanie bo poprzedni właściciel w dużej mierze rozebrał ją na części i poskładał na nowo to ma jednak już 27 lat na karku więc tu i ówdzie należałoby jeszcze zajrzeć. Jako pierwsze na tapet wskoczyły przewody hamulcowe. Jeszcze przed kupnem sprawiły mi psikusa i kiedy chciałem wziąć ją na próbną jazdę okazało się, że jeden przecieka. Na szczęście dzień później udało się dokupić podobny po to tylko żebym mógł zobaczyć jak to cudo jeździ. Oczywiście miałem wziąć ją tylko na chwilę. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia i na dzień dobry zrobiłem ponad 70 kilometrów. Nie było innej opcji, trzeba było ją kupić. Jeszcze tego samego dnia trochę pojeździłem i wróciłem nią do garażu co dało łącznie 270 km na dzień dobry. Cały czas mając w głowie to, że przewody są już stare i w każdej chwili mogą zrobić mi niezłego psikusa od razu zamówiłem nowy komplet przewodów w stalowym oplocie. Producent zaleca wymianę co 6 lat, a nawet najmłodsza Tenera ma ich już 20 na karku. Z przewodami w oplocie mam już dobre doświadczenie z mojej Kawy, więc i tutaj spodziewałem się lepiej wyczuwalnego, precyzyjniejszego i mniej gumiastego hamulca 🙂 Na dzień dobry poszły przewody przednie i o tym właśnie jest ten wpis.
 
Cała wymiana jest dosyć prosta, ale myślę, że i tak warto ją opisać. W końcu miało się tu pojawiać wszystko co dzieje się w garażu, nie tylko większe, czasochłonne projekty, ale również te mniejsze wymiany i naprawy.
 

(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi:

Kozioł w trampkach, czyli robimy składane „koziołki”

Jak zapewne widzieliście na mojej fejsbukowej stronie w prezencie od przyjaciół dostałem piłę tarczową. To rzecz jasna mocno zmotywowało mnie do działania i natychmiast w mojej głowie pojawiło się kilka nowych pomysłów. Niestety pierwsze zabawy z piłą pokazały, że mocowanie ciętego elementu do stołu nie należy do najwygodniejszych. Słaby dostęp i niewygodna pozycja. Przydałoby się coś co można postawić choćby na środku garażu i do tego przymocować cięty elemnt. Jednym słowem brakowało mi koziołków (albo kobyłek, jak kto woli). Ze względu na mocno ograniczoną ilość miejsca w garażu nie było mowy o stałych zajmujących dużo przestrzeni koziołkach. Dlatego postanowiłem, że muszą być solidne, drewniane, a przede wszystkim składane.
(więcej…)

Podobało się? Podziel się z innymi: